W świecie nauki istnieje osobliwy paradoks: im bardziej zgodnie z planem idzie praca, tym ciszej jest o niej w mediach. Ale wystarczy, że coś się posypie, najlepiej w sposób, który brzmi choć odrobinę dramatycznie lub przynajmniej lekko absurdalnie, i nagle nauka staje się bohaterką nagłówków. Tegoroczna wiosna na Spitsbergenie ułatwiła naukowcom z IGF PAN przebicie się do mediów. 

Wszystko zaczęło się zupełnie niewinnie od rzetelnego, merytorycznego komunikatu w serwisie PAP Nauka w Polsce, opracowanego na podstawie informacji dr. Bartłomieja Luksa, kierownika projektu LIQUIDICE, w ramach którego miały być prowadzone badania w kwietniu na Spitsbergenie. Informowaliśmy w nim, że po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie udało się wiosną dotrzeć do lodowca Hansa ani do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund. Powód? Wbrew medialnym spekulacjom nie było nim zniknięcie lodowca z powierzchni Ziemi (rozczarowanie dla fanów apokalipsy), tylko wyjątkowo trudne warunki śnieżne na lądzie i lodowe na morzu. Ot, zwyczajnie natura postanowiła nie współpracować z planem badawczym. Musimy też doprecyzować, że motywacją do przygotowania komunikatu nie była chęć pochwalenia się niepowodzeniem (bo czymże tu się chwalić?), ale zwrócenie uwagi na niespotykaną sytuację pogodową na Svalbardzie i szerzej na skalę ocieplenia tego rejonu. 

Wisienką na arktycznym torcie było wspomnienie o dwóch innych zespołach z Norwegii i Włoch, których badania terenowe w ramach projektu LIQUIDICE również były znacząco utrudnione lub niemożliwe. I jak tu nie zainteresować mediów? Bo skoro problem dotyczy trzech krajów, to przecież to już sprawa o znaczeniu międzynarodowym. W efekcie temat poszybował również po Europie. 

I tu pojawia się pierwsze spostrzeżenie. Gdybyśmy dotarli tam, gdzie mieliśmy, wykonali wszystkie pomiary, instalacje i spokojnie wrócili, świat mediów nawet by tego nie zauważył. Ot, zwykła kampania terenowa. Co najwyżej zakończyłaby się krótką notatką na naszej stronie internetowej oraz wpisem w mediach społecznościowych. Tymczasem wystarczyło jedno niepowodzenie logistyczne i bum! Piszą o nas w mediach ogólnopolskich, a rodzina dzwoni, że właśnie słyszeli o naszej wyprawie w radiu. 

To jednak dopiero początek zaskoczeń. Po publikacji komunikatu w PAP zaczęło się drugie życie medialne tej informacji ze znacznie większą dawką dramatyzmu, czyli to, co możemy nazwać „koloryzowaniem przekazu”. Z krótkiej notatki PAP powstały tytuły, które mogłyby konkurować z hollywoodzkimi zwiastunami: „Szukali lodowca, znaleźli błoto. Polska nauka bezsilna.”

Albo niczym nie poparte stwierdzenia: „Polscy naukowcy właśnie udowodnili, że nasze modele klimatyczne są zbyt optymistyczne”, czy absurdalne stwierdzenie, że nie dało się dotrzeć do miejsca, gdzie według danych satelitarnych miał znajdować się lodowiec Hansa, ale za szybko stopniał. 

Trzeba przyznać, że brzmi to chwytliwie. Szkoda tylko, że nie ma nic wspólnego z prawdą, bo lodowiec nie zniknął, a jedynie nie było możliwości dotarcia do niego. Ale cóż, spokojne zdania o „nietypowych warunkach terenowych ograniczających mobilność zespołów badawczych” nie mają tej samej nośności, co dramatyczny obraz naukowców po pas w błocie, którzy „szukali lodu i znaleźli tylko zwątpienie”. 

Ten drobny medialny eksperyment pokazuje coś bardzo prostego: naukowa precyzja w starciu z narracyjnym dramatyzmem nie ma szans. Wybór między tytułem: „Warunki śnieżne utrudniły dotarcie do stacji” a „Szukali lodowca, znaleźli błoto” jest dla redaktora równie prosty jak wybór między suchą krakowską a świeżym medialnym stekiem sensacji. 

A jednak, mimo całego tego zgiełku, nauka robi swoje. Cicho, powoli, konsekwentnie. Nie potrzebuje błota ani dramatycznych nagłówków, żeby posuwać się naprzód. Bo jej prawdziwa siła tkwi właśnie w tym, że działa niezależnie od tego, czy akurat jest medialnie nośna. 

Choć nie sposób nie zauważyć jednego: czasem odrobina arktycznego błota potrafi zdziałać więcej dla zasięgów niż kilka grantów i publikacja w „Nature”. 

Serdecznie zachęcamy do śledzenia strony internetowej i mediów społecznościowych Instytutu Geofizyki PAN jako rzetelnego źródła wiedzy o badaniach prowadzonych przez naszych naukowców. 

Tekst: dr Agata Goździk, lider pakietu roboczego LIQUIDICE WP5 Communication, Dissemination & Exploitation